| II Kongres Generalny - Sr. Bozena Olszewska, SAC |
| poniedziałek, 11 kwietnia 2011 20:01 |
|
Drogie Siostry i Braci ze Zjednoczenia, Serdecznie witam wszystkich tu zgromadzonych.
Sr. Bozena Olszewska, SAC
Zostałam poproszona o podzielenie się świadectwem jak można realizować jeden z aspektów naszej pallotyńskiej misji jaką jest misja “ad gentes”. Jak członek Zjednoczenia , siostra pallotynka, kapłan lub świecki może ożywiać wiarę i zapalać miłość, w tej tak drogiej misji św. Pallottiemu, nie wyjeżdżając nigdy na misje, ale współpracując aktywnie z misjonarzami „ ad gentes”.
Jestem siostrą pallotynką od 22 lat zaangażowaną w apostolstwo chorych pracując jako pielęgniarka w jednym z rzymskich szpitali. 8 lat temu jedna z naszych sióstr misjonarek z Kamerunu zapaliła we mnie swoim entuzjazmem i miłością do misji, do dzieci i biednych z terenów misyjnych. Podczas jednej z okazyjnych wizyt w mojej wspólnocie opowiadała o trudnościach ludzi młodych w krajach misyjnych, o tym jak siostry wychodzą naprzeciw ich problemom, z jakimi potrzebami spotykają się w ich pracy. Wtedy to postawiłam sobie jedno z zasadniczych dla mnie pytań: Ja, osobiście, co mogłabym zrobić dla nich żeby im pomóc?
„ Chciałabym być kocem i ogniem aby ogrzać kto jest samotnym. Chciałbym stać się pokarmem aby zaspokoić głód, ubraniem dla kogoś kto jest nagi. Chciałbym stać się napojem kto ma pragnienie, chciałbym przejść przez świat i malować kolory miłości, uzdrawiać pozbawionych radości, żyjąc jedynie Prawdą. Chciałbym stać się jak słońce aby jaśnieć w oczach tych co nie widzą. Chciałbym być do dyspozycji tych co cierpią fizycznie i duchowo. Św. W.Pallotti
To pragnienie św. W. Pallottiego może realizować się i dziś na różne sposoby. Pragnienie, które ma swój początek w tym „ Chciałbym” łączy wiele ludzkich serc we współpracy dla dobra innych, tych którzy potrzebują miłości Bożej przekazanej poprzez nasze ręce, nasze uśmiechy…… aby zapalać coraz bardziej miłość i wiarę ponieważ to jest ostateczny cel naszych gestów miłości. Jestem coraz bardziej przekonana, jak nasz Ojciec Pallotti, że kto osobiście i żywo doświadczył miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego ma pragnienie i potrzebę osobistego podzielenia się nią z innymi, uczynienia wszystkiego, aby Bóg Miłości i Miłosierdzia był przez wszystkich poznany. Naszą misją jest kochać, kochać, kochać…… Ponieważ tylko poprzez miłość Bóg będzie poznawany, upragniony i kochany. Za tym wyznaniem idą konkretne fakty.
Teraz pragnę przedstawić nasz sposób zapalania, ożywiania i współpracy i w kilku słowach chciałabym pokazać konkrety: Mamy wiele wspólnot w 5 krajach Afryki(Kongo, Rwandzie, Kamerunie, Tanzanii, Afryce Połudn.) które zajmują się formacją chrześcijańską i promocją człowieka, przede wszystkim młodych i najbardziej biednych. Wraz z naszymi współpracownikami , naszymi dobrodziejami , my, Siostry Misjonarki Pallotynki, niesiemy nadzieję lepszego świata w środowiska najtrudniejsze, ofiarowujemy konkretne gesty miłości i solidarności ludzkiej. Pełnimy służbę samarytańską wśród chorych, zapewniamy pierwszą pomoc dla wszystkich, zajmujemy się dziećmi i młodzieżą w szkołach i świetlicach. Ci młodzi ludzie mają takie same potrzeby jak ich rówieśnicy w całym świecie: potrzebę uczucia, zdrowych relacji, nauki, zabawy, kształcenia się i pracy. Z całych sił pragniemy poprawić warunki ich życia i ożywiać ich wiarę Każdy z nas może i powinien stać się wyrazem Bożej Miłości do każdego człowieka. Uczymy się tego w naszych wspólnotach. Często chodzi o małe inicjatywy, o małe gesty na rzecz naszych misji. Uczynione razem i z miłością są silnym wsparciem dla tych, które są na pierwszej linii na terenach misyjnych. To jest naszą siłą.
Chciałabym teraz ukazać wam tylko kilka przykładów. Jak mówiłam, inicjatywy misyjne zaczynają się we własnej wspólnocie. Ważne aby znaleźć wśród swoich ludzi, którzy podzielą z nami nasze idee i będą nas wspierali. Taki mały przykład: s.Virginia, ma już 80 lat i ma wielką miłość do misji. Każdego lata przygotowuje marmoladę, pomaga przygotowywać ciasta, które potem możemy sprzedawać na misyjnych, parafialnych bazarkach. W ciągu roku mamy wiele takich misyjnych bazarów w różnych parafiach. To co uzyskamy z bazarków idzie na pomoc konkretnych projektów w Afryce.
Podczas Niedziel Misyjnych mam możliwość opowiadać poprzez słowa i poprzez wystawy zdjęć o świecie misyjnym, zaproponować nasze inicjatywy do wsparcia i prosić o modlitwę za misjonarzy i naszych braci z odległych krajów misyjnych.
Naszą miłością do Afryki zaraziliśmy też członków Zjednoczenia z Rocca Priora. Pomogli nam zorganizować Niedzielę Misyjną na wsparcie projektu w Kamerunie. To było piękne doświadczenie współpracy.
Przyjmujemy chęć pomocy misjom od tych, którzy z powodu choroby lub starości już niewiele mogą, ale nadal chcą czuć się potrzebni. To co nam ofiarują wykorzystujemy na bazarkach misyjnych. Od czasu do czasu organizujemy spotkania z młodzieżą lub dziećmi z różnych parafii, aby im opowiedzieć o sytuacji ich kolegów w krajach Afryki. Dzięki temu narodziło się też braterstwo szkół i klas z Kamerunu, z Italii i Polski. Takie braterstwo rodzi też konkretne gesty pomocy ze strony europejskich młodych, która dosięga ich przyjaciół w Afryce.
Współpracujemy z ks. Tadeuszem Wojdą, pallotynem, który jest też kapelanem Szpitala Czerwonego Krzyża dla dzieci niepełnosprawnych. Personel, wolontariusze i rodziny tych dzieci wspierają z wielkim oddaniem biedne dzieci w Kamerunie. Jest to jedno ze szczególnych doświadczeń współpracy.
Wielokrotnie organizowałyśmy we wspólnocie zbiórki przyborów szkolnych, materiałów sanitarnych, zabawek, butów, dewocjonali dla naszych szkól i przedszkoli w Afryce. Dzięki współpracy z wieloma osobami dobrej woli udało nam się wysłać nie raz ogromną ilość paczek.
Osobiście z pomocą s. Marioli od lat koordynuję akcję Adopcja Serca, która ogarnia około 400 dzieci z krajów Afrykańskich, gdzie pracują nasze siostry. Dzięki tej akcji dajemy dzieciom szansę na naukę pokrywając opłaty za szkołę i materiały szkolne. Doświadczam też na tym polu jedności chrześcijan, gdyż współpracują z nami rodziny rumuńskie żyjące w Rzymie, wyznania prawosławnego, które dzielą z nami pragnienie pomocy i uszczęśliwienia dzieci i młodych z Afryki. Jest to praca, która zabiera ogromnie dużo czasu na utrzymanie kontaktu dobrodziejów z dziećmi i odpisywanie na ich listy, ale dająca ogromnie dużo satysfakcji. Ludzie, którzy współpracują z nami piszą nam: Dziękujemy Wam za to, że możemy pomóc tym najbardziej potrzebującym, za to, że możemy razem z wami kochać te dzieci.
TO SĄ NASZE MAŁE KROPLE MIŁOŚCI Razem można uczynić naprawdę dużo. I dotrzeć do bardzo wielu. Wówczas dobro uczynione jest piękniejsze i bardziej trwałe. Odzwierciedla bardziej miłość Boga. Jeszcze jedną rzeczą chciałabym się podzielić z Wami. Silnie doświadczam cudownej wymiany: gdy angażujemy się w pomoc innym, dajemy im naszą miłość sami jesteśmy coraz silnej wypełniani nieskończoną miłością i doświadczamy potęgi miłosierdzia. Pracując dla misji umocniłam moją wiarę, silniej doświadczam działania Opatrzności Bożej, tego jak Pan przychodzi nam z pomocą w sposób zadziwiający i nieoczekiwany ,aby odpowiedzieć na konkretne potrzeby misyjne. Jestem nieustannie ubogacana miłością i wiarą wielu naszych braci i sióstr ze zjednoczenia i naszych współpracowników. Jest to dla mnie bardzo cennym doświadczeniem w życiu.
1. Can I contribute in any way to the missions ad gentes?
|

